Station Meditation · 13.07.2026

Medytuj razem

Zamykasz oczy, siedzisz cicho, po co więc siadać razem? O tym, co daje medytacja w grupie, szczególnie w te cięższe dni.

Zamykasz oczy, siedzisz cicho, nie masz żadnej interakcji z osobami obok ciebie. To po co siedzieć razem?

Kiedy zaczynałem medytować, wydawało mi się, że to zajęcie, które praktycznie zawsze wykonuje się samemu. Kompletnie nie widziałem sensu medytowania w grupie.

Oczywiście bardzo lubię medytować samemu i z pewnością większość moich medytacji odbyła się w towarzystwie mojej własnej osoby. Ale szczególnie na początku medytacje grupowe strasznie dużo mnie nauczyły. One po prostu są inne. Nie powiedziałbym, że jeden albo drugi typ jest lepszy, bardziej wartościowy, że medytacje były głębsze albo dały mi większe poczucie spokoju i klarowności. Ale kiedy jestem w grupie, a szczególnie kiedy potem porozmawiam z ludźmi, zyskuję naprawdę inne spojrzenie i pewne nowe umiejętności. Jeśli nigdy nie medytowałeś w grupie, gorąco polecam. Dla mnie to wielka różnica.

Jeśli już trochę medytujesz, na pewno zdarzyło ci się, że siadasz, chcesz medytować, a w głowie jest tylko pralka. I okazuje się, że dzisiaj niewiele z tego wyjdzie. Jeśli nie masz swoich sprawdzonych metod albo dużo samozaparcia, w taki gorszy dzień czasami właśnie na tym się kończy. Za to w grupie: przychodzisz, zamienisz parę słów, siadasz. Wspólna intencja, samo miejsce, grupowa koncentracja i energia sprawiają, że jesteś częścią czegoś więcej. I medytuje się znacznie łatwiej, szczególnie w te cięższe dni.

Teraz popularne są medytacje online: prowadzący na drugim końcu świata, ludzie rozproszeni po swoich domach. Jasne, to też ma swoją wartość i prowadzenie jak najbardziej działa na odległość. Ale siedzenie w grupie w jednym pomieszczeniu czy na zewnątrz to coś bardzo odmiennego. Mamy wtedy interakcje psychiczne pomiędzy wszystkimi, którzy razem siedzą, ale też te mniej oczywiste, energetyczne i duchowe.

Kiedy biegniesz w grupie, najsilniejsza osoba zazwyczaj ciągnie resztę za sobą. Lubię biegać i wielokrotnie widziałem na treningach, że kiedy pojawiała się osoba mocniejsza, trening był lepszy i dawałem z siebie znacznie więcej. Ten sam mechanizm działa w grupowej medytacji. Czasami po prostu nie jesteś w stanie się zgrać, szczególnie z nową grupą. Tym się nie przejmuj. Ale pamiętaj, że w grupie zyskujesz też rzeczy, które na początku mogą być ciężkie do zrozumienia. Wiele doświadczeń ze wspólnych praktyk, czasami sprzed 10 czy 20 lat, dopiero po latach zaczęło być dla mnie zrozumiałe. I to jest OK. Osoby, z którymi wtedy praktykowałem, wyprzedzały mnie o całe lata świetlne. Teraz wiem, że tego doświadczyłem, ale wtedy zupełnie nie potrafiłem tego docenić ani zrozumieć. Co więcej, były to dla mnie dość ciężkie doświadczenia i ciężkie praktyki. Czułem, że tam nie należę, jakby mnie stamtąd wyrzucało. A jednak zawsze zostawałem.

Bardzo jestem ciekaw, jakie są twoje doświadczenia z grupowych medytacji. Może kiedyś będziemy mieli okazję spotkać się i posiedzieć razem w ciszy. Wtedy mi opowiesz.